Zaczęło się jak każdy inny dzień. Rodzic, którego nazwiemy Alex, wyciągnął słoik płatków magnezowych – może do relaksującej kąpieli, albo po prostu na wszelki wypadek. Bez dodawania wody. Bez magicznych sztuczek. Tylko sucha, płatkowata sól.
A następnego ranka?
Płatki zlepiły się w kałużę słonej cieczy. Jedyną osobą w domu, która mogłaby się tym zająć, była sześcioletnia córka, która uparcie, wielokrotnie i z wielkim zapałem, zapewniała, że niczego nie wlała do słoika.
W dzisiejszych czasach większość rodziców wie, że gdy coś niewytłumaczalnie staje się bałaganem, dziecko odegrało w tym rolę. Naturalnie pojawiły się więc podejrzenia. Ale jak się okazało, nie był to żaden podstępny podstęp.
To była chemia.
Prawdziwy powód: płatki magnezowe są rozpływające się
O co chodzi. Większość płatków magnezowych – zwłaszcza tych sprzedawanych jako sole do kąpieli – zawiera chlorek magnezu. A chlorek magnezu to substancja, którą naukowcy nazywają rozpływającą się w ustach.
Mówiąc prościej? Nie tylko wchłania wilgoć z powietrza – wchłania jej tak dużo, że sama staje się cieczą.
Jeśli więc płatki znajdują się w słoiku, który nie jest szczelnie zamknięty, a w powietrzu jest choć odrobina wilgoci, wchłoną wodę niemal jak gąbka na myjni samochodowej. Z czasem suche płatki zamienią się w słoną solankę – i nikt nawet jej nie podniesie.
