Podobnie jak mit o seksownej nauczycielce, mit o sekretarce o obfitych kształtach również ma swoje miejsce i przetrwał przez wiele epok, stając się obiektem wielu żartów.
Jak powszechnie wiadomo, żarty te mają na celu wywołanie uśmiechu na twarzy ludzi, i nie ma w tym nic złego. Właściwie, nie ma nic złego w tym, żeby sobie pośmiać, co korzystnie wpływa zarówno na ciało, jak i umysł.
Wśród wielu żartów krążących w sieci znalazłem jeden, który był szczególnie interesujący i otwierał się na wiele interpretacji. Przyjrzyjmy się im razem i bawmy się dobrze!
Media często donoszą o przypadkach niewierności między pracodawcami a przyłapanymi na gorącym uczynku pracownikami. Nic dziwnego, bo to zjawisko stare jak świat i będzie istnieć zawsze. Niektórzy oddają się szefowi bez wahania, licząc na awans. Inni, szczerze, czują nieodpartą fascynację i angażują się w intymne spotkania w biurze, w gabinecie dyrektora czy w każdej innej prywatnej przestrzeni, jaką uda im się znaleźć. Jeszcze inni opierają się urokowi przełożonego. W końcu świat jest piękny w swojej różnorodności, a żarty często zawierają ziarno prawdy, jak ten, który zaraz wam opowiem.
Ostrzegam z góry: to jawna propozycja seksualna złożona przez szefa jego sekretarce, która akurat jest zaręczona. Pracodawca wzywa sekretarkę i proponuje spotkanie seksualne: „Zrobię to bardzo szybko, nawet się nie zorientujesz. Rzucę 1000 euro na podłogę, schylisz się, żeby je podnieść, a kiedy wstaniesz, będzie po wszystkim”.
Oszołomiona sekretarka dzwoni do swojego chłopaka i zwierza mu się.