Wujek Ray uśmiechnął się z ciężarówki. „No, patrz! Chłopak wciąż ma dar mówienia”.
Charlotte roześmiała się i włożyła swoją dłoń w moją. Ta dłoń pozostała w mojej aż do szkolnej sali gimnastycznej, podczas gdy ludzie gapili się na mnie, niektórzy zszokowani, inni z zazdrością.
Nie obchodziło mnie to. Po raz pierwszy wszedłem do pokoju, zamiast życzyć sobie, żeby z niego zniknąć.
Ludzie patrzyli, niektórzy zszokowani, inni z zazdrością.
***
Charlotte tańczyła ze mną.
Brzmi prosto. Ale dla mnie to nie było proste.
Tańczyła ze mną na środku parkietu, a nie chowała się gdzieś na krawędzi. Przedstawiała mnie ludziom, wciągała z powrotem do rozmów, gdy zaczynałem odpływać, i traktowała mnie jak normalną osobę przez całą noc, co jest innym sposobem na powiedzenie, że sprawiła, że poczułem się doceniony.
Podczas wolniejszej piosenki zapytałem: „Dlaczego ja?”
Charlotte spojrzała w górę tymi pięknymi oczami. „Bo wyglądałaś, jakbyś potrzebowała kogoś, kto by cię mocno podniósł”.
Nigdy nie zapomniałem tego zwrotu.
Zatańcz ze mną na środku parkietu, a nie ukryty na jego krawędzi.
Pod koniec wieczoru wujek Ray odwiózł nas do domu Charlotte. Zanim wszedł do środka, ujął mnie za rękę pod lampą na ganku i powiedział: „Miałem naprawdę wspaniały wieczór. Dziękuję!”
Zaśmiałem się cicho. „Powinienem ci podziękować”.
Pokręciła głową. „Zapytałam cię, bo chciałam być tam z tobą”.
W drodze do domu wujek Ray zerknął na mnie kątem oka. „Więc… zaprosiłeś ją na randkę, czy będziesz trzymał oczy szeroko otwarte do końca życia?”
„Ona jest tylko przyjaciółką” – powiedziałem.
Dmuchał. „Oczywiście!”
„Zapytałem cię, bo chciałem tam być z tobą”.
***
Ukończenie studiów nastąpiło szybko.
Charlotte wyjechała do miasta z owdowiałą matką i bratem, aby zająć się modelingiem. Ja wyjechałam z miasta na studia za granicę, odbudowałam sylwetkę, nabrałam pewności siebie i ostatecznie założyłam firmę technologiczną, która uczyniła mnie bogatszą, niż mogłam sobie wyobrazić jako siedemnastolatka.
Z zewnątrz wyglądało to na czystą historię sukcesu. W środku jednak coś było nie tak.
Spotykaliśmy się. Niektóre związki trwały miesiącami. Jeden prawie dwa lata.
Mój wujek kiedyś zapytał mnie, dlaczego żaden z nich nie został.
Zażartowałem i powiedziałem, że jestem za bardzo żonaty, żeby pracować.
Charlotte wyjechała do miasta ze swoją owdowiałą matką i bratem, aby zostać modelką.
Spojrzał na mnie, popijając kawę. „Synu, myślę, że nadal porównujesz wszystkich do dziewczyny w niebieskiej sukience”.
Nie myliła się. A potem, nagle, pewnej burzliwej nocy, 20 lat później, pojawiła się, niosąc mi obiad, i wyglądało na to, że życie zażądało od niej zbyt wiele.